RSS
 

Notki z tagiem ‘Święta’

Wielka… wielkanoc

28 mar

W te Święta ogarnęła mnie NIENAWIŚĆ. Nienawiść i obrzydzenie do siebie, do własnego ciała. I to bynajmniej nie dlatego, że się nawpieprzałam jak dzika świnka. Bo o dziwo się nie obżarłam – jakimś cudem zjadłam wręcz mało i do tego poszłam po obiedzie na krótki spacer. A jednak…

Do świątecznego obiadu wraz ze mną zasiadły m.in. dwie młode mamy. Mimo niedawnej ciąży, próżno szukać u nich wałeczków czy nadprogramowych kilogramów. Obie mogłyby z powodzeniem występować na wybiegu – szczupłe, zadbane, kwitnące wręcz. Nie to co ja. Przed wyjściem przez pół godziny stałam przed lustrem starając się znaleźć w szafie coś, w czym nie straszyłabym małych dzieci. (Rzecz jasna wybierałam wśród namiotów trzyosobowych, bo w dwuosobowe się już nie mieszczę.) I wydawało mi się, że koniec końców nie wyglądam najgorzej. Otóż to, wydawało mi się…

Załamałam się, gdy jedyny mój sprzymierzeniec w postaci szwagra, który z upodobaniem hodował swój brzuszek (ha! większy od mojego!!!) mimochodem pochwalił się, że od Bożego Narodzenia schudł 15 kilo. I nie zamierza na tym poprzestać.

A więc zostałam tylko ja. Zakała rodziny. Tylko ja wyglądam jakbym pod bluzką nosiła osobiste koło ratunkowe. Tylko, że żadna powódź nam nie grozi. Nie jestem w ciąży, nie mam cukrzycy ani innego badziewia, które mogłoby choć trochę mnie usprawiedliwić.
Może jeszcze parę lat (i kilo) temu ktoś by ze zrozumieniem pokiwał głową nad zwolnionym metabolizmem czy kiepskimi genami. Ale nie dziś – w dobie Chodakowskiej i Lewandowskiej. Dziś każdy MOŻE schudnąć, ba, wręcz powinien ćwiczyć i pilnować diety. Nie ma wymówek.

Może więc i ja powinnam skończyć ze swoimi? Sama się okłamuję, że nie jest przecież wcale tak najgorzej, że przecież jeszcze się mieszczę (w drzwiach, bo w ciuchach wg standardowej rozmiarówki już nie). Niby zdrowo się odżywiam, niby się trochę nawet ruszam, ale metabolizm mnie nie lubi. Podobnie jak waga łazienkowa.

Tylko, że teraz (po dobrym obiadku) nawet jestem w stanie uwierzyć, że mi się uda i szarżować postanowieniami. Ale jutro w pracy, w stresie i zabieganiu, będę w stanie zabić za czekoladę czy kilka batoników (ewentualnie dużą paczkę chipsów). Eh…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii