RSS
 

Notki z tagiem ‘słodycze’

Co w nagrodę?

01 lip

Ostatnio ktoś mnie zapytał, jak planuję uczcić swoją zmianę i utratę pierwszych 10 kilogramów. No bo przecież tyle wyrzeczeń, tyle starań… to teraz trzeba sobie to odbić, jakoś wynagrodzić, prawda? Np. jakieś wielkie ciasto czekoladowe albo kubełek lodów?…

Otóż nie.

Zbyt długo jedzenie było dla mnie nagrodą. Nagrodą, karą, sposobem na smutek czy samotność, odskocznią od nudy albo metodą na uczczenie czegoś. Jedzenie zbyt często wiązało się u mnie z jakimiś emocjami. Chipsy na odreagowanie ciężkiego dnia, lody po udanych zakupach, czekolada by odzyskać energię…

Tak jesteśmy wychowywani od małego – ciastko z kremem za dobre świadectwo a za łobuzowanie – szlaban na deser. Jeśli będziesz grzeczny u babci albo u lekarza, to zabiorę Cię na lody albo pójdziemy do McDonalda. Nie kupię Ci tych cukierków, bo byłeś niegrzeczny.

Jako dorośli sami siebie nagradzamy, dogadzamy sobie… Oczywiście nie ma nic złego w tym, by od czasu do czasu sięgnąć po coś niezdrowego i kalorycznego. Problem zaczyna się wtedy, gdy powody same się znajdują i mnożą. Gdy uciekamy w jedzenie. Gdy staje się ono czymś więcej niż pokarmem, paliwem dla organizmu.

Dlatego nie zjem ciasta czekoladowego w ramach nagrody. Za to pójdę kupić sobie sukienkę – o rozmiar mniejszą niż dotychczas! ;-) :-P

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Goście, goście

08 cze

Mieszkam sama, więc odpada mi problem gotowania osobno dla siebie, osobno dla dzieci, męża, teściowej i kota. Luksus, co nie? :-) Ale czasem wpadają znajomi. Co mnie oczywiście niezmiernie cieszy, ale zawsze staję przed niezmiennym problemem: co przygotować do jedzenia???

Niestety do tej pory był to spory problem. Bo jakoś sobie ubzdurałam, że musi być na bogato. Szykowałam więc różne pyszności i… kończyło się to potrójną katastrofą dietową. Potrójną – bo podjadałam przygotowując jedzonko (żeby sprawdzić co podaję), podjadałam w trakcie imprezy (no bo przecież wszyscy jedzą, a gospodyni nie?) i podjadałam po wyjściu gości (przecież resztki nie powinny się zmarnować). MASAKRA.

Powoli przekonuję się do zmiany podejścia. Podaję więcej zdrowych i dietetycznych przekąsek, owoców, orzechów itp. itd. Większość gości to nawet docenia – teraz taka moda na bycie fit, że nawet największe chudzinki dbają o linię i nawet nie spojrzą w stronę ciasta czekoladowego. :-P Przeczytaj resztę notki »

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Ochota na słodycze i cały ten cukier

25 kwi

Od miesiąca jestem na słodyczowym odwyku. Do tej pory po coś słodkiego sięgałam właściwie codziennie – przynajmniej raz, a nawet dwa w ciągu doby. Jakaś czekoladka, batonik, ciasteczko… No bo jak to – kawa bez czegoś słodkiego? No i mały deserek po obiedzie by się przydał, prawda? Niby takie nic, a jednak coś.

Obecnie nadal są momenty, gdy nachodzi mnie niesamowita ochota na słodycze. Zwykle największą pokusą mam popołudniu, po obiedzie. Po prostu nie mogę się powstrzymać, nie mogę myśleć o niczym innym… :-(
Staram się wtedy sięgać po owoce – najczęściej jabłka. Ewentualnie kilka kostek gorzkiej czekolady.
Zauważyłam, że ochota na słodycze – z tygodnia na tydzień – znacznie spada!… :-)

Ostatnio oglądałam świetny film „Cały ten cukier”. Polecam gorąco tym, którzy jeszcze nie widzieli!
Dziennikarz, który do tej pory prowadził bardzo zdrowy tryb życia i stosował bezcukrową dietę, postanawia w ramach eksperymentu przejść na dietę wysokocukrową i spożywać w ciągu dnia równowartość 40 łyżeczek cukru (średnie spożycie w Australii, gdzie film jest kręcony). Ale nie sięga po fast-foody czy słodycze. Nie! Spożywa produkty, które uchodzą za dość zdrowe – soki owocowe, jakieś mleczne napoje itp. No i nie zmienia poziomu swojej aktywności fizycznej, czyli nadal regularnie biega i ćwiczy w domowej siłowni. A jednak w jego organizmie zachodzą niesamowite zmiany…
Film dość obrazowo tłumaczy jakie znaczenie w naszej diecie ma cukier. Z wielu rzeczy pewnie nie zdajemy sobie sprawy albo zwyczajnie je bagatelizujemy. Nie będę zdradzać szczegółów, obejrzyjcie sami! :-)

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii pamiętnik odchudzania

 

Dzień Czekolady

13 kwi

W sumie to jakoś umknęło mi, że wczoraj był Światowy Dzień Czekolady. Ale faktycznie świętowałam. :-P
Po prostu tak jakoś przypadkowo zbiegło się to z imprezą u moich znajomych.

No i przez pół imprezy trzymałam się dzielnie. Siedziałam z kubkiem herbaty (niczym jakaś babcia emerytka) i nawet nie patrzyłam w stronę piętrzących się na stole pyszności. Ale po paru godzinach… gdy raz po raz ktoś obok sięgał po jakiś smakołyk… nie wytrzymałam. Jak nie trudno się domyśleć, na jednych chipsiku czy kostce czekolady się nie skończyło. :-( Ehhh…

Ogólnie coraz lepiej mi idzie na tym słodyczowym detoksie. W większości przypadków jestem w stanie opanować zachcianki. Ale nie kiedy ktoś stawia przede mną zakazane przekąski i one stoją i stoją i kuszą i kuszą… No kurde, święty by nie wytrzymał!