RSS
 

Niechlubny powrót

23 cze

Od jesieni przestały się już pojawiać regularne wpisy na blogu. Bo też o czym pisać? Schudłam 13 kilo (choć w planach było 15, ale nie bądźmy drobiazgowi), zaczęłam nosić mniejsze rozmiary i w końcu przestałam wyglądać jak wieloryb. Nic tylko się cieszyć i zapomnieć o niechlubnej grubej przeszłości…
Ale właśnie ta próba wymazania z pamięci mnie zgubiła… :-(

Wskazówka wagi dość szybko przesunęła się w górę o 1-2 kilogramy. Ale kto by się tym przejmował, toż to błąd pomiaru. ;-) Dodatkowe 3 kg? No spoko, da się z tym żyć przecież. Ale przy +5 przyszło zastanowienie…

Nie chcę znów wracać do tamtego wyglądu i tamtej wagi! Źle się czułam i źle wyglądałam. Dołowało mnie to. Dlaczego więc pozwoliłam sobie zniweczyć to, nad czym pracowałam?

Z jednej strony te 5 kilo to nie jest jakiś dramat, da się ukryć brzuszek pod luźniejszą bluzką albo ubierając sukienkę zamiast dżinsów, które powodują muffinkę. Ale BMI już krzyczy, że przekroczyłam granicę pomiędzy normalną wagą a nadwagą. Zresztą jeśli nie zahamuję tego procesu, to za chwilę znów będę wyglądać tak, jak wtedy…

Postanowiłam wziąć się za siebie. Nie od jutra, nie od poniedziałku, tylko natychmiast.
Trzymajcie kciuki żeby się udało.

Start: 21 czerwca
Waga: 76 kg
Cel: 68 kg

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii pamiętnik odchudzania

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. Monika

    30 czerwca 2017 o 11:37

    Trzymam za Ciebie kciuki!
    Musi się udać – nie ma innej opcji. Ponoć pozytywne myślenie jest połową sukcesu :)