RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2017

Cienka granica

25 cze

Niedawno, gdy wspomniałam swojemu facetowi, że powinnam zacząć się odchudzać, on żywo zaprzeczył – „taką Cię lubię”. Nie ma chyba wspanialszego komplementu da kobiety, prawda? :-) <3
A jednak kilka dni później skrytykował inną kobietę, która sporo przytyła w trakcie ciąży i po pół roku od porodu nadal była okrąglutka. Gdy zaczęłam jej bronić i powiedziałam, że przecież nie wie czy ja też sporo w ciąży nie przytyję i czy potem nie będę podobnie wyglądać, powiedział "Tylko spróbuj.".
Chamstwo? Dwulicowość? A może po prostu szczerość?…

Prawda jest taka, że granica między kobiecymi kształtami i seksownymi krągłościami a zwykłą otyłością bywa cienka. Kilogramy nie przybywają jednego dnia, tycie to proces który postępuje czasami niezauważenie… bo niby ciągle jest "jeszcze ok" aż pewnego dnia budzisz się, patrzysz krytycznie (na siebie czy bliską osobę) i z całą stanowczością dostrzegasz, że granica została już jednak dawno przekroczona. :-(

Oczywiście, nie chodzi o to żeby codziennie stawać na wadze czy się mierzyć.
I trudno porównywać efekty ciąży z efektami lenistwa.
Warto jednak czasem spojrzeć na siebie krytycznie. Zanim zrobi to ktoś inny…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Niechlubny powrót

23 cze

Od jesieni przestały się już pojawiać regularne wpisy na blogu. Bo też o czym pisać? Schudłam 13 kilo (choć w planach było 15, ale nie bądźmy drobiazgowi), zaczęłam nosić mniejsze rozmiary i w końcu przestałam wyglądać jak wieloryb. Nic tylko się cieszyć i zapomnieć o niechlubnej grubej przeszłości…
Ale właśnie ta próba wymazania z pamięci mnie zgubiła… :-(

Wskazówka wagi dość szybko przesunęła się w górę o 1-2 kilogramy. Ale kto by się tym przejmował, toż to błąd pomiaru. ;-) Dodatkowe 3 kg? No spoko, da się z tym żyć przecież. Ale przy +5 przyszło zastanowienie…

Nie chcę znów wracać do tamtego wyglądu i tamtej wagi! Źle się czułam i źle wyglądałam. Dołowało mnie to. Dlaczego więc pozwoliłam sobie zniweczyć to, nad czym pracowałam?

Z jednej strony te 5 kilo to nie jest jakiś dramat, da się ukryć brzuszek pod luźniejszą bluzką albo ubierając sukienkę zamiast dżinsów, które powodują muffinkę. Ale BMI już krzyczy, że przekroczyłam granicę pomiędzy normalną wagą a nadwagą. Zresztą jeśli nie zahamuję tego procesu, to za chwilę znów będę wyglądać tak, jak wtedy…

Postanowiłam wziąć się za siebie. Nie od jutra, nie od poniedziałku, tylko natychmiast.
Trzymajcie kciuki żeby się udało.

Start: 21 czerwca
Waga: 76 kg
Cel: 68 kg

 
1 komentarz

Napisane w kategorii pamiętnik odchudzania