RSS
 

Idzie zima…

27 paź

Dawno nie pisałam, ale to dlatego, że niewiele się zmieniło od ostatniego wpisu. Waga cały czas waha się na poziomie 70-72 kg. Z jednej strony dobrze, że nie ma efektu jo-jo, a z drugiej chciałby się, aby na wyświetlaczu wagi pojawiła się szóstka…

W ciągu ostatnich kilku miesięcy troszkę się w moim życiu pozmieniało. Z jednej strony zaczęłam regularnie ćwiczyć (o tym może napiszę osobny wpis), a z drugiej strony trochę odpuściłam z dietą. Nie mieszkam już sama, więc na moje nawyki żywieniowe ma teraz większy wpływ właśnie ta druga osoba. I to mnie trochę martwi, bo dzienna ilość kalorii zdecydowanie mi wzrosła. A ilość ruchu nie aż tak bardzo. Dlatego boję się, że jeszcze chwila i kilogramy zaczną wracać… :-(

A z obecną sylwetką czuję się naprawdę dobrze. W końcu mogę chodzić w normalnych ubraniach. I nie muszę się wstydzić na basenie czy na imprezie. Oczywiście, rozmiar 40 to nie wymiary modelki, ale dla mnie to naprawdę fajna wielkość. :-)

Idzie zima… człowiek więcej czasu spędza w domu, chętniej sięga po jedzonko, bo przecież trzeba się rozgrzać i poprawić sobie humor w szary chłodny dzień… A ruchu mniej, bo aura nie sprzyja i jeszcze wcześnie robi się ciemno… A pod grubymi swetrami przecież i tak nie widać nowych fałdek…
Muszę znaleźć w sobie siłę, by zimą znów sobie nie pofolgować i nie przytyć. Muszę się po prostu pilnować!

 
Brak komentarzy

Napisane przez w kategorii pamiętnik odchudzania

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz