RSS
 

Patrz, jaki grubas!

01 sie

Na jednym z blogów przeczytałam ostatnio wpis „Nie obraź się, ale…”, w którym autorka rozprawia się z tymi, którzy leczą swoje kompleksy kosztem innych osób, w tym wypadku kosztem tych tęższych. Że niby tak w dobrej wierze, że niby szczerość to podstawa… i tak przemycają swoje drobne złośliwości.
Ten wpis oraz mail od pewnej czytelniczki zmusiły mnie do refleksji nad takimi właśnie uwagami, przytykami, komentarzami…

Takie zawoalowane złośliwości wcale nie bolą mniej od rzucanych wprost wyzwisk. Czasem nawet bardziej, bo to taki sączący się jad, a do tego trafiający celniej w czuły punkt.
Tym, co jednak chyba sprawia największą przykrość są nie słowa, ale uwagi niezwerbalizowane. Te wszystkie wiele mówiące spojrzenia, wymowne miny…

Te ukradkowe spojrzenia w restauracji (co też ten grubas ma na talerzu, ile i jak szybko je), te grymasy obrzydzenia na widok tęższej osoby w stroju kąpielowym czy choćby szortach, te uśmieszki, gdy gruba osoba pyta w butiku o większy rozmiar danej bluzki… Nie muszą nic mówić, i tak widać ich dezaprobatę, poczucie wyższości, niesmak, oburzenie i litość…

Nie sposób każdemu z nich opowiedzieć swojej historii, wytłumaczyć czegokolwiek, poprosić o zrozumienie albo zwyczajnie powiedzieć żeby się odpierdolił i pilnował własnego interesu. Bo to przecież mój problem, że tak wyglądam. I moja sprawa czy w kawiarni zamówię kawę i lody czy tylko wodę mineralną.
Dlaczego wydaje Ci się, że wystarczy jeden Twój rzut oka i już masz diagnozę, już możesz oceniać i krytykować? Dlatego, że jesteś szczuplejszy? Że nigdy się tak nie „zapuściłeś”?

 
1 komentarz

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Prosto Zdrowo i Przyjemnie

    1 sierpnia 2016 o 23:19

    Takie spojrzenia bolą, ale trzeba je potraktować, jako jeszcze większą motywację do działania na swoją korzyść. Nie dołować się, tylko wziąć się za siebie i potem być dumnym