RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2016

Wzloty i upadki

12 sie

Kilka razy już zabierałam się za napisanie kolejnego wpisu, ale jakoś tak ciągle miałam poczucie, że nie mam o czym pisać… Nie mam czym się pochwalić. Moja waga stoi w miejscu. I sama jestem sobie winna, bo raz po raz dopada mnie „gastrofaza” i zajadam smutki.

kolacja

Dokładnie tak, jak na zdjęciu powyżej – cały dzień grzecznie i przepisowo, a wieczorem, gdy nikt nie patrzy… Ehhh…

Pozytywne jest jedynie to, że sporo ludzi zauważyło już zmianę – nawet fryzjerka czy zaprzyjaźniona ekspedientka w sklepie. „Pani coś chyba ubyło.” :-) Czyli jednak waga łazienkowa nie spiskuje i faktycznie zgubiłam 13 kilo…

Sama też czuję się lepiej z mniejszą wersją siebie. Choć jeszcze sporo jest do zrobienia – brzuch wisi, na udach galareta i tak dalej… Ale wreszcie znikły fałdy z pleców i mieszczę się w mniejsze spodnie. ;-)

Mam postanowienie żeby w końcu zacząć się więcej ruszać. Moje ciało wymaga wzmocnienia, wyrzeźbienia… Poza tym jeśli wieczorem gdzieś wyjdę, to prawdopodobieństwo nawpieprzania się przed snem maleje… :-P

 
 

Patrz, jaki grubas!

01 sie

Na jednym z blogów przeczytałam ostatnio wpis „Nie obraź się, ale…”, w którym autorka rozprawia się z tymi, którzy leczą swoje kompleksy kosztem innych osób, w tym wypadku kosztem tych tęższych. Że niby tak w dobrej wierze, że niby szczerość to podstawa… i tak przemycają swoje drobne złośliwości.
Ten wpis oraz mail od pewnej czytelniczki zmusiły mnie do refleksji nad takimi właśnie uwagami, przytykami, komentarzami…

Takie zawoalowane złośliwości wcale nie bolą mniej od rzucanych wprost wyzwisk. Czasem nawet bardziej, bo to taki sączący się jad, a do tego trafiający celniej w czuły punkt.
Tym, co jednak chyba sprawia największą przykrość są nie słowa, ale uwagi niezwerbalizowane. Te wszystkie wiele mówiące spojrzenia, wymowne miny…

Te ukradkowe spojrzenia w restauracji (co też ten grubas ma na talerzu, ile i jak szybko je), te grymasy obrzydzenia na widok tęższej osoby w stroju kąpielowym czy choćby szortach, te uśmieszki, gdy gruba osoba pyta w butiku o większy rozmiar danej bluzki… Nie muszą nic mówić, i tak widać ich dezaprobatę, poczucie wyższości, niesmak, oburzenie i litość…

Nie sposób każdemu z nich opowiedzieć swojej historii, wytłumaczyć czegokolwiek, poprosić o zrozumienie albo zwyczajnie powiedzieć żeby się odpierdolił i pilnował własnego interesu. Bo to przecież mój problem, że tak wyglądam. I moja sprawa czy w kawiarni zamówię kawę i lody czy tylko wodę mineralną.
Dlaczego wydaje Ci się, że wystarczy jeden Twój rzut oka i już masz diagnozę, już możesz oceniać i krytykować? Dlatego, że jesteś szczuplejszy? Że nigdy się tak nie „zapuściłeś”?

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii