RSS
 

Archiwum - Marzec, 2016

Wielka… wielkanoc

28 mar

W te Święta ogarnęła mnie NIENAWIŚĆ. Nienawiść i obrzydzenie do siebie, do własnego ciała. I to bynajmniej nie dlatego, że się nawpieprzałam jak dzika świnka. Bo o dziwo się nie obżarłam – jakimś cudem zjadłam wręcz mało i do tego poszłam po obiedzie na krótki spacer. A jednak…

Do świątecznego obiadu wraz ze mną zasiadły m.in. dwie młode mamy. Mimo niedawnej ciąży, próżno szukać u nich wałeczków czy nadprogramowych kilogramów. Obie mogłyby z powodzeniem występować na wybiegu – szczupłe, zadbane, kwitnące wręcz. Nie to co ja. Przed wyjściem przez pół godziny stałam przed lustrem starając się znaleźć w szafie coś, w czym nie straszyłabym małych dzieci. (Rzecz jasna wybierałam wśród namiotów trzyosobowych, bo w dwuosobowe się już nie mieszczę.) I wydawało mi się, że koniec końców nie wyglądam najgorzej. Otóż to, wydawało mi się…

Załamałam się, gdy jedyny mój sprzymierzeniec w postaci szwagra, który z upodobaniem hodował swój brzuszek (ha! większy od mojego!!!) mimochodem pochwalił się, że od Bożego Narodzenia schudł 15 kilo. I nie zamierza na tym poprzestać.

A więc zostałam tylko ja. Zakała rodziny. Tylko ja wyglądam jakbym pod bluzką nosiła osobiste koło ratunkowe. Tylko, że żadna powódź nam nie grozi. Nie jestem w ciąży, nie mam cukrzycy ani innego badziewia, które mogłoby choć trochę mnie usprawiedliwić.
Może jeszcze parę lat (i kilo) temu ktoś by ze zrozumieniem pokiwał głową nad zwolnionym metabolizmem czy kiepskimi genami. Ale nie dziś – w dobie Chodakowskiej i Lewandowskiej. Dziś każdy MOŻE schudnąć, ba, wręcz powinien ćwiczyć i pilnować diety. Nie ma wymówek.

Może więc i ja powinnam skończyć ze swoimi? Sama się okłamuję, że nie jest przecież wcale tak najgorzej, że przecież jeszcze się mieszczę (w drzwiach, bo w ciuchach wg standardowej rozmiarówki już nie). Niby zdrowo się odżywiam, niby się trochę nawet ruszam, ale metabolizm mnie nie lubi. Podobnie jak waga łazienkowa.

Tylko, że teraz (po dobrym obiadku) nawet jestem w stanie uwierzyć, że mi się uda i szarżować postanowieniami. Ale jutro w pracy, w stresie i zabieganiu, będę w stanie zabić za czekoladę czy kilka batoników (ewentualnie dużą paczkę chipsów). Eh…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Wesołych Świąt!

27 mar

WESOŁYCH ŚWIĄT WAM WSZYSTKIM!
Dużo słońca i energii! :-)

Życzenia składam, choć i tak nikt nie czyta tych moich wypocin. Ale to w sumie dobrze, bo to aż wstyd. Co ja tu wyprawiam? Mocne postanowienia o terminie ważności poniżej 24h. Nic tylko kolejne kilogramy na plus.

Nawet już nie chcę sobie obiecywać, że po Świętach to się na pewno zmobilizuję. Bo się nie zmobilizuję, wiem to. Ostatnio coraz częściej dopada mnie zniechęcenie, czarne myśli, depresja. W takim stanie nie myśli się o pójściu na siłownię, a raczej o pocieszającej kostce czekolady (ewentualnie całej tabliczce). Waga rośnie, a to nie poprawia nastroju. Koło się zamyka.

Mimo wszystko… wesołych Świąt!

swieta

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Powrót

17 mar

W poniedziałek wpadli goście. I znów alkohol, niezdrowe przekąski. Potem dostałam okres, więc już nic nie było w stanie mnie powstrzymać przed wymieceniem wszystkich słodkości, nawet z najgłębiej ukrytych zakamarków. Miał być nowy tydzień, nowa ja. A jest +2 na wadze. Chcę umrzeć…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Obrona

14 mar

gruba

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Weekend

13 mar

Wczoraj 10-kilometrowy spacer, a potem pizza i muffinki.
Dziś leniuchowanie i wymiatanie lodówki.
Dzień jak co dzień. :-(

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kult ciała

12 mar

Nie przesiaduję na siłowni, nie piekę własnego chleba, a do kolacji wolę czerwone wino zamiast zielonej herbaty. Jestem inna, jestem człowiekiem drugiego sortu.

Kiedyś może byłabym po prostu tą tęższą. I tyle. W końcu każdy jest inny – jeden wyższy, drugi niższy, tamten rudy a ten łysy, piegowaty czy garbaty. Więc i tuszą możemy się różnić, czyż nie?
Otóż nie. Posiadanie nadprogramowych kilogramów automatycznie czyni z Ciebie lenia, osobę niedbającą o siebie, kompletnego ignoranta w zakresie zdrowia i estetyki.

Dziś nie wypada pochwalić się, że upiekłam tort. Społecznie akceptowalny jest wyłącznie wypiek dietetycznych ciasteczek owsianych, naturalnie bez dodatku cukru. Biorąc do pracy kanapki z nutellą narażam się na lincz. Dozwolona jest lekka sałatka, ewentualnie ryba na parze lub jakieś kiełki. Zamówienie gorącej czekolady czy mrożonej kawy z lodami również jest passe – dziś kawiarniane pogaduszki odbywają się przy świeżo wyciskanym soku lub koktajlu warzywnym.

Nie ma więc miejsca na samoakceptację, na „kochanego ciałka nigdy za wiele”, na zwykłe przyzwyczajenie się do XL na metce.
Co Ty lustra nie masz? Tak się zapuścić… Leń i spaślak. Kiedy w końcu zamierzasz coś ze sobą zacząć robić?

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mocne postanowienie

11 mar

Dziś wracając po pracy do domu doszłam do wniosku (a spore korki sprzyjały przemyśleniom), że czas na zmiany. Nie od poniedziałku, nie od nowego miesiąca, nie od pełni księżyca, ale od dziś. Czas rzucić słodycze, niezdrowe przekąski, alkohol. Za to więcej się ruszać i jeść zdrowo.
Nie spędzę kolejnego lata w ciuchach wyglądających jak namiot dwuosobowy. Nie i już!…

Trzy godziny później moje postanowienie było już znacznie słabsze. Jedząc na kolację wafle ryżowe i sałatkę z pomidorów maaaaarzyłam o paczce pikantnych chipsów i kieliszku wina. No kurde, jest piątek! Po całym ciężkim tygodniu harówki chyba należy mi się lampka schłodzonego czerwonego wina, czyż nie?!…

Dziś się nie poddałam, ale czarno widzę dzień jutrzejszy… Dobranoc.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Grubokoścista

10 mar

Jestem grubokoścista. Wiecie, takie geny… Od zawsze byłam jedną z tych wyższych w klasie, w grupie, w pracy. Nic więc dziwnego, że ważę więcej i noszę większe rozmiary niż moje koleżanki „metr pięćdziesiąt w kapeluszu”, prawda?…

Nie prawda. Jestem po prostu gruba. Mówi mi to lustro, waga, wskaźnik BMI… Nawet ulubione jeansy nie chcą współpracować. Może kiedyś było znośnie, dziś jest tragicznie. :(

Chyba czas to w końcu zmienić?…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii